Projekt dyrektywy nakazującej patentowanie oprogramowania w końcu trafił dziś na ostatnie w tym roku spotkanie Rady Unii Europejskiej, poświęcone rybołówstwu. Uczestniczący w tym spotkaniu podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji Włodzimierz Marciński w imieniu Polski zażądał zdjęcia tego projektu z porządku obrad, aby zyskać czas na lepsze przygotowanie polskiej deklaracji.

ostatnie zdanie zostało poprawione zgodnie z protokołem Rady.

Opóźnienie to daje Parlamentowi Europejskiemu czas na rozpatrzenie zainicjowanego przez Jerzego Buzka i Adama Gierka wniosku 65 europosłów o rozpoczęcie prac nad tą dyrektywą od początku.

Mimo pięciogodzinnego opóźnienia w rozpatrywaniu tego punktu (został on przeniesiony z godziny 10.00 na 15.00) i utajnienia go (wbrew regulaminowej jawności prac Rady Unii Europejskiej spotkanie było zamknięte dla dziennikarzy) oraz gorączkowych wysiłków lobbystów Nokii i Microsoftu – Polska potraktowała swoje prawa członkowskie poważnie i nie zmieniła zdania. Przedwodniczącej obradom Holandii oraz przedstawicielom Unii Europejskiej pozostało jedynie wyrazić ubolewanie.

Podobny wniosek rozpatrywały rządy kilku innych krajów: Austrii, Belgii, Hiszpanii, Łotwy, Niemiec i Włoch. Na trudną decyzję zgłoszenia protestu w ostatnim możliwym momencie zdobyła się jednak jedynie Polska.

Co się stało między piątkiem a wtorkiem? Nasze poprzednie teksty oddają nasze nastroje sprzed 4 dni: wydawało się, że wszystkie wysiłki poszły na nic, że w magicznym kręgu bezsilności wszyscy wiedzą i rozumieją, że kroczymy ku klęsce – a zarazem nikt nie ma odwagi głośno powiedzieć stop. Wydawało się, że we wszystkich krajach wola i wygoda zainteresowanych urzędników jest ważniejsza od woli parlamentów i wyników społecznych konsultacji.

W piątkowy wieczór stało się dla nas jasne, że liczyć możemy jedynie na cud, jakim wydawało się dotarcie do ścisłego kierownictwa rządu i przekonanie go, że Polska robi błąd. Jak to zrobić? Poseł Jerzy Buzek wyjechał na Ukrainę, a jego asystenci byli w podróży powrotnej z Brukseli. Oboje wicepremierzy: Jerzy Hausner i Izabela Jaruga-Nowacka byli już wcześniej przekonani, ale nie byli w stanie nakazać stosownych działań dyplomacji.

Szansa na cud pojawiła się w niedzielę rano: udało nam się przekonać jednego z asystentów posła Buzka, aby wskazał nam sposób skontaktowania się z nim na Ukrainie. Poseł uznał znacznie sprawy i starał się przekonać wszystkich, którzy chcieli go słuchać. Równocześnie ogłoszono, że brukselscy urzędnicy przenieśli patenty z poniedziałku na wtorek. Potem okazało się, że przed świętami wyjątkowo Rada Ministrów spotyka się w poniedziałek po południu, a nie we wtorek.

Do chwili rozpoczęcia obrad Rady udało nam się przekazać informacje o sprawie kilku jej członkom. Same obrady były długie, z jeszcze dłuższymi przerwami – wszystko wskazywało, że rząd pracuje, a nie świętuje. Koledzy z innych krajów sygnalizowali, że Polska w ostatniej chwili szuka sposobu na ciche wycofanie tego tematu. Nie udało się. Decyzja, że Polskę obok przedstawicieli resortu rolnictwa reprezentował będzie minister Marciński zapadła koło północy. Pozostał problem techniczny: jak dotrzeć do Brukseli na dziesiąta? Udało się z pięciominutowym zapasem.

Teraz czekamy, co powiedzą europejskie i światowe media. Ten krok nie pozostanie nie zauważony.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: Vlado.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →