Snd nie jest kolejnym rozszerzeniem Emacsa, ale samodzielnym i kompletnym edytorem plików dźwiękowych. Jednak ze względu na jego charakter przyklejono mu etykietkę programu muzycznego najbardziej kojarzącego się z ruchem GNU — „Emacsa dla muzyka”. Snd wygląda na pozór jak zwykły edytor, ale pod maską kryje interpreter kilku języków, a jego interfejsem sterujemy za pomocą skrótów znanych z Emacsa.

Nie inaczej jest w przypadku najnowszej wersji, oznaczonej jako 8.0. Główną przyczyną zerwania z numeracją 7.x było rozbudowanie interpretera. Snd reaguje teraz na polecenia języka Forth. Oczywiście nadal można korzysta ze skryptów Scheme, a nowa wersja zawiera także pod tym względem kilka innowacji. Poprawiono także interfejs — przede wszystkim tę jego odmianę, która korzysta z bibliotek GTK.

Zmiany są więc duże, ale dla „zwykłego” muzyka z pewnością nie mają one większego znaczenia. Cóż, porównanie z Emacsem zobowiązuje. Ale są też inne istotne poprawki — wsparcie formatów Shorten, TTA oraz Wavpack, a także lepsza obsługa wtyczek LADSPA. Niezmienną cechą Snd pozostała dobra i kompletna dokumentacja.

Instalacja edytora nie sprawia problemów. Warto tylko zapoznać się z parametrami skryptu configure, których jest w sumie kilkadziesiąt. Pozwalają one na skompilowanie różnych odmian interfejsu, obsługi wielu typów plików oraz wykresów falowych. Najważniejszą nowinkę — interpreter Fortha — trzeba uaktywnić samodzielnie, wpisując –enable-forth. Jeśli nie mamy czasu na samodzielną kompilację, to można wypróbować pakiet RPM z binariami.

Na instalacji praca się nie kończy. W przypadku Snd właściwie dopiero się zaczyna. Edytor można dowolnie konfigurować, rozszerzając menu skryptami i nowymi funkcjami. Domyślnie Snd wygląda dosyć ubogo, a jego rozbudowa zależy od naszej inwencji. Jeśli nie interesuje nas skryptowanie, to zawsze można skorzystać z oddzielnego projektu — Snd-ls. Przed kilkoma dniami pojawiła się jego nowa wersja, oznaczona jako 0.9.5.5.

Snd-ls zawiera źródła edytora Snd, spakowane razem z wszystkimi skryptami i gotowe do instalacji. W takiej sytuacji nie potrzebujemy oczywiście żadnego dodatkowego konfigurowania. Warto więc wypróbować Snd-ls, zwłaszcza jeśli Emacs nie kojarzy się nam z niczym przyjemnym.

Pakiety zawierające Snd można ściągnąć z jego strony domowej. Krótki, polskojęzyczny przewodnik po Snd i Snd-ls znajduje się na witrynie Dźwięk i muzyka w Linuksie.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: Paweł Wolniewicz.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →