Nie dość, że jestem w depresji zimowej i nic mi się nie chce (poza spaniem naturalnie), to dziś podstępnie obezwładnił mnie podręcznik o „hakerach” (pisownia oryginalna).

     Hacker ze mnie lichy, co więcej ten typ „twórczości” niespecjalnie mnie bawi (choć fotogeniczny; dzisiaj właśnie podziwiałem słodziutką H.Berry w Swordfish), toteż nie miałem nawet szans, aby docenić dzieło pt. „Hack Wars — Na tropie hakerów”.

Przyznaję, przyznaję — kartkowałem tylko i to pobieżnie. Niemniej jednak to co zdołałem wypatrzyć mną wstrząsneło — rzekomy ekspert od spraw zabezpieczeń i pochodnych na kilku stronach rozpracowuje kod binarny z bezwzględnością obnażając pikantne szczegóły zer i jedynek poczynając od 0 (i to szenastkowo) do samego ff. Przy takim materiale książka telefoniczna wygląda jak pierwszorzędny kryminał, ale nie dość na tym — rozpracowywane są polecenia… zgadniecie? DOS-a! Nie jakiegoś shella unixowego. Nie, DOS-a. Pewnie wynika to z ogromnej popularności DOS-a na serwerach i taki hacker po włamaniu pierwsze co robi to „exe2bin”.

Co prawda to tylko raptem 300 stron, można jeszcze podziwiać zdjęcie wtyczki RJ45 (napad z kartą sieciową w ręku? to już chyba cyberterroryzm), ale na kolejnych 436 przejrzeć opis historycznych aplikacji do włamań (jak mniemam — ostrzegałem, nie znam się) i długaśne listingi do manipulacji w sieci. A to wszystko za jedyne 82 złote polskie.

Ech… niemodnym będąc powiem, iż ja polecałbym raczej stareńkie książki o TSR-ach, przerwaniach jeśli kogoś DOS bawi lub solidne opracowania nt. TCP/IP, jeśli kogoś z kolei sieć bawi. A włamywać można się na trzy sposoby: rozpracowując po mistrzowsku kod danego programu, na którego plecach można wjechać do środka, znajdując kruczek merytoryczny w obsłudze serwera (jak już zbyt słynne edytowanie cen w formularzach sklepów) lub wykorzystując czynnik ludzki. Że w Polsce publikuje takiego klamota Helion — niespecjalnie się dziwię — ale że oryginalnym wydawcą jest Wiley&Sons. Co za czasy…

Na otarcie łez podam, iż w marcu w Polsce ma wylądować dzieło K.Mitnicka i jeśli podtytuł odpowiada zawartości to przynajmniej będzie można liczyć na lekturę do rzeczy. A teraz drzemka i regeneracja sił, uuu…

Archiwalny news dodany przez użytkownika: macias.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →