W sieci pojawiły się informacje, że część użytkowników Facebooka nie jest w stanie w swoich wpisach dodać odnośnika do systemu mapującego Tidepools, wykorzystywanego obecnie przez tureckich demonstrantów do umieszczania przydatnych informacji na mapach. Jak widać na zamieszczonym poniżej zrzucie ekranu, odnośnik może być traktowany przez system FB jako spam lub informacja niebezpieczna. (komunikatu nie udało mi się zreprodukować na moim koncie FB).

Facebook blocks Gezi

W tym samym czasie pojawiły się informacje, że Facebook ograniczył możliwość ściągania archiwum własnych wpisów, uniemożliwiając de facto łatwe ich przeniesienie np do innego systemu, zarchiwizowanie lub zrobienie z nimi czegokolwiek, co nam się zamarzy. W komentarzach pod wpisem na Angrymath pojawiła się sugestia osoby podobno związanej z FB, że jest to wypadek przy pracy, i że “błąd” powinien zostać poprawiony.

Te dwa wydarzenia pokazują jednoznacznie, że kierunek ewolucji internetu ograniczający go do “wielkich wysp” – Facebooka, Google czy Yahoo oraz nieistotnego planktonu naokoło – jest co prawda wygodny dla użytkowników, ale w praktyce kończy się na oddaniu kontroli nad własną komunikacją i samodzielnie generowanymi treściami instytucjom, których celem nie jest wspieranie wolności wypowiedzi ani ułatwianie nam życia, lecz współpraca z rządami i możliwość dostarczania swoich usług wszędzie, gdzie to możliwe. Czasem bardzo wysoką cenę za to płacą użytkownicy – czasem tracą możliwość komunikowania niewygodnych treści, czasem znikają z wyników wyszukiwania, nierzadko nie mają wpływu na to, co się dzieje z ich wpisami, a czasem trafiają do więzienia.

Z tego powodu konieczna jest kontynuacja prac nad projektami zaprojektowanymi w sposób rozproszony, tak jak Diaspora, Identi.ca czy też wykorzystujących protokół XMPP, by odzyskać kontrolę nad własnymi danymi w sieci. Z kolei bardzo dobrym przykładem dużych firm ułatwiających migrację danych do – ale też z – swoich usług jest (co może być dla wielu z Was zaskoczeniem) Google, które – choć powoli zaczyna zamykać swój ekosystem – wciąż prowadzi projekt Data Liberation Front. To chyba dobry przykład działania, które daje użytkownikom prawo pójścia sobie do konkurencji bez utraty danych, a jednocześnie – dzięki udostępnieniu takiej furtki – zachęca ich do zostania. Bo przecież pójść będzie sobie można kiedy indziej :-)

Oznaczone jako → 
Share →
  • Zen_Xen_ni

    To ucierpiu0105 gu0142u00f3wnie lemingi i inne nie myu015blu0105ce masy. Ja nie korzystam z FB i G+. I jestem cholercia w peu0142ni zadowolony.