Złożony przez FWiOO wniosek (…) poruszył niezwykle trudne zagadnienie opisu przedmiotu zamówienia dotyczące oprogramowania systemowego. Stanowi on sygnał, iż problem ten zaczyna odgrywać istotną rolę w funkcjonowaniu administracji – napisał jeden z urzędów w odpowiedzi na list Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania. Wczoraj w serwisie PPP IT pojawiło się podsumowanie dotychczasowych interwencji, podejmowanych przez Fundację w sprawach niewłaściwie skonstruowanych przetargów na oprogramowanie.

Od początku kwietnia br. Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania podjęła – w ramach projektu “Prawidłowe przetargi publiczne IT” – 15 interwencji w sprawach przetargów, ogłaszanych przez urzędy administracji publicznej z naruszeniem przepisów ustawy Prawo Zamówień Publicznych. Przypomnijmy, że chodzi tu o art. 29 PZP, ust. 2 i 3, zgodnie z którymi Zamawiający nie może opisywać przedmiotu zamówienia w sposób, który mógłby utrudniać uczciwą konkurencję, ani też opisywać przedmiotu zamówienia przez wskazanie znaków towarowych, patentów lub pochodzenia, chyba że jest to uzasadnione specyfiką przedmiotu zamówienia i zamawiający nie może opisać przedmiotu zamówienia za pomocą dostatecznie dokładnych określeń, a wskazaniu takiemu towarzyszą wyrazy „lub równoważny“. Tymczasem we wszystkich przypadkach Zamawiający wprost wskazują na konkretne programy, ograniczając konkurencję na rynku IT do dostawców tego właśnie oprogramowania. Dodajmy, że taka praktyka nie służy rozwojowi krajowych przedsiębiorstw branży IT, promując firmy, które jedynie pośredniczą w sprzedaży produktów firm o pozycji niemal monopolistów w tej dziedzinie.

Opis efektów poszczególnych interwencji oraz pisma interwencyjne Fundacji i odpowiedzi urzędów (do pobrania w formacie pdf) znajdują się w serwisie PPP IT; tu ograniczmy się do podsumowania podejmowanych działań i wychwycenia pewnych ogólnych trendów.

Z piętnastu urzędów na nasze pisma odpowiedziało nam, jak dotąd, osiem. Jest to wynik daleki od oczekiwanego, jednak należy wziąć pod uwagę, że Prawo Zamówień Publicznych jest dość restrykcyjne, jeżeli chodzi o możliwość składania zapytań i odwołań, zaś po ostatniej nowelizacji w ogóle nie dopuszcza składania protestów. Nasze interwencje mają więc charakter obywatelskiego quasi-protestu (więcej na ten temat – wkrótce w serwisie PPP IT), co zresztą podkreślił jeden z urzędów, uzasadniając odmowę wprowadzenia zmian w SIWZ słowami: Przedłożona przez Państwa informacja nie stanowi zwrócenia się o wyjaśnienie treści specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Spotkaliśmy się też z zarzutem, że nasze pismo ma charakter konfrontacyjny, pomimo, że podkreślamy, iż celem naszych działań jest zasygnalizowanie pewnych uchybień, a przy tym deklarujemy chęć współpracy i wsparcia w dziedzinie wyboru najlepszych rozwiązań IT dla administracji.

Zdarza się też całkowite niezrozumienie zagadnień związanych z wolnym i otwartym oprogramowaniem – oto, co odpisał nam urząd, który w przetargu dopuścił co prawda alternatywne systemy operacyjne i pakiety biurowe, lecz zażyczył sobie jednocześnie, by w takim przypadku tak czy owak zostały dostarczone nośniki z system Windows i pakietem MS Office: oferta komputera PC wyposażonego zgodnie z wymaganiami Zamawiającego w sposób alternatywny, tj. w system Linux i pakiet Open Office + programy firmy Microsoft nie może być droższa od komputera wyposażonego jedynie w programy produkcji Microsoft, gdyż systemy otwarte, jak wiadomo, oferowane są jako darmowe!

We wszystkich odpowiedziach, jakie otrzymaliśmy, przewija się jeden wspólny wątek: każdy z urzędów uzasadnia takie a nie inne zapisy SIWZ tym, że zamawiane oprogramowanie musi być kompatybilne z już istniejącą infrastrukturą i/lub z oprogramowaniem narzuconym przez urzędy wyższej rangi. Nie jest tajemnicą, że od lat oprogramowanie do administracji zarówno rządowej, jak i samorządowej, dostarcza firma Microsoft – czytamy w jednej z odpowiedzi. Dodajmy: nie jest też tajemnicą, że wiele używanych w urzędach aplikacji istnieje tylko w wersjach na system Windows; mało tego – urzędy wojewódzkie czy powiatowe nie mają tu możliwości wyboru, gdyż muszą uwzględniać rozwiązania narzucane są przez urzędy wyższej rangi (przykład: MS Windows “obowiązującym standardem” w MON)

Niepokojące jest to, że organy administracji publicznej różnego szczebla w ogóle nie dostrzegają problemu związanego z uzależnieniem swych systemów informatycznych od firm-monopolistów. Chodzi tu bynajmniej nie tylko o giganta z Redmond, lecz także o przypadki, gdy urząd w trybie “z wolnej ręki” zleca lokalnej firmie obsługę informatyczną, gdyż tylko ta jedna firma posiada uprawnienia i dostęp do kodu używanych w urzędzie programów (więcej: Zamówienia z wolnej ręki – „z przyczyn technicznych o obiektywnym charakterze”).

W żadnej z odpowiedzi nie pojawił się fragment, który mógłby świadczyć o tym, że wybór takiego oprogramowania jest wynikiem przeprowadzenia długofalowej analizy wszystkich kosztów użytkowania (TCO) z uwzględnieniem tak istotnych w administracji publicznej czynników, jak bezpieczeństwo czy niezależność od producentów-monopolistów (co związane jest z otwartością kodu). Wskazuje się jedynie na utrzymanie kompatybilności z oprogramowaniem już istniejącym. Przy takim podejściu nawet najbardziej rygorystyczne przepisy Prawa zamówień publicznych na nic się nie zdadzą, a vendor lock-in naszej administracji trwać będzie w nieskończoność.

* * *

Znalezione w serwisie PPP IT. Jest on prowadzony w ramach projektu Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania pt. “Prawidłowe i transparentne przetargi publiczne na narzędzia informatyczne”. Projekt jest realizowany przy wsparciu udzielonym przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego, Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz budżetu Rzeczypospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: FWiOO.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Przeczytaj też

Share →