Pierwsze stabilne wydanie trzeba to przyznać Ubuntu podobnej dystrybucji systemu OpenSolaris może idealnym biurkiem nie jest. Nie mniej jednak z uwagi na duże możliwości dalszego rozwoju, warto mu się przyjrzeć z bliska.

Pierwsze z niedoróbek jakie się rzucają w oczy to obsługa polskiej klawiatury jedynie w wersji z układem maszynowym i brak wsparcia dla zdecydowanie popularniejszego u nas układu programisty. Kolejną wadą z punktu widzenia polskiego użytkownika jest brak obsługi protokołu gadu-gadu przez Pidgin’a. Próbowałem sobie z tym radzić, jednak kompilacja ekg zarówno z użyciem suncc jak i gcc zakończyła się niepowodzeniem. Nie skompilował mi się także freeglut. Tutaj powodem był brak dwóch plików nagłówkowych. Podejrzewam, że problem dałoby się rozwiązać poprzez wcześniejsze skompilowanie zależności, ale nie drążyłem dalej tematu obsługi OpenGL’a, jednak brak freeglut’a to poważny brak w API OpenGL.

Wielu użytkowników też pewnie będzie miało problemy ze sterownikami do obsługi swojego sprzętu. Jeżeli chodzi o mój komputer to nie działała karta sieciowa zintegrowana z chipsetem nforce 6, a do obsługi karty dźwiękowej musiałem zainstalować sterowniki OSS. Sprawę sterowników można byłoby rozwiązać poprzez zmianę licencji Z CDDL na GPL, co pozwoliłoby przeportować je z Linux’a. Można także zapożyczyć je z systemów *BSD, gdyż ich licencja jest bardzo liberalna.

I to by było na tyle jeśli chodzi o to co by trzeba było poprawić w następnym wydaniu. Jak widać na tej dystrybucji bywają problemy, z kompilacją niektórych programów, ale jeśli chodzi o to co mi się poprawnie zbudowało to był to MirOS Korn Shell oraz Enlightenment DR17 ze wszystkimi swoimi powiązaniami.

Do mocnych stron OpenSolaris’a przede wszystkim należy zaliczyć to co ten system odziedziczył po Solaris’ie 10, tj. zfs, zones i DTrace. Choć owe technologie będą raczej wykorzystane na maszynach korporacyjnych, gdzie wymagana jest większa niezawodność. Bo wątpię żeby skorzystał z tych funkcjonalności ktoś kto komputera używa tylko do multimediów i internetu.

Dobre wrażenie natomiast zrobił na mnie manager pakietów, jest to jedna z lepszych jego implementacji jakie widziałem. Przede wszystkim instalacja pakietów z internetowego repozytorium, nie polegała na pobraniu jednego archiwum i rozpakowania go na system plików, jak to ma miejsce w wielu dystrybucjach Linux’a. Zamiast tego pobierane są luźne pliki, tak więc skraca to czas instalacji paczki o konieczność rozpakowania owego archiwum. Podczas transmisji plików stosowana jest ich kompresja, a po przesłaniu dekompresja, co pozwala na skrócenie czasu zasysania tych plików. Jest to możliwe ponieważ dla IPS’a został zaprojektowany osobny protokół wymiany danych, zamiast często stosowanych w Linux’owych managerach pary ftp/http. No i archiwa z pakietami nie są też składowane gdzieś w katalogu /var/, co oszczędza miejsce na dysku.

W przypadku Synaptica z Debian’a/Ubuntu można było podejrzeć listę plików jedynie zainstalowanych pakietów. GUI IPS’a pozwala podejrzeć także zawartość tych pakietów których w naszym systemie jeszcze nie ma. Gdy klikniemy na taki pakiet informacja o nim pobierana jest z repozytorium. Cała funkcjonalność nie powoduje zbyt długiego ściągania listy uaktualnionych pakietów.

Kolejną nową technologią której może nie ma na płytce instalacyjnej, ale jest silnie powiązana z OpenSolaris’em to ‚Distribution Constructor Kit’. Założenia są takie, że dzięki wchodzącym w skład narzędziom można w łatwy sposób tworzyć forki od tej dystrybucji. W mojej ocenie jest to najważniejszy mechanizm który może pomóc Sun’owi w walce o biurka.

Wydanie 2008.05 nie jest tym co mógłbym z czystym sumieniem polecić użytkownikom komputerów. Sun tworząc projekt Indiana otwarcie mówił, że chce z Solaris’a stworzyć lepszego Linux’a niż sam Linux i w mojej ocenie jest tego bardzo bliski, bo podstawy systemu są bardzo dobre, wymaga on jednak doszlifowania.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: Magik.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →