Szef Brytyjskich Archiwów Narodowych ostrzegł, że społeczeństwo brytyjskie stoi przed możliwością utraty dostępu do danych zbieranych przez lata. Powodem jest fakt, że oprogramowanie, przy pomocy którego zostały utworzone, nie jest już dostępne, a jego nowe wersje często nie radzą sobie z danymi zapisanymi przez starsze. Problem ten został już zauważony przez australijskie Archiwa Narodowe, które zdecydowały się na zapisywanie danych cyfrowych w otwartym formacie ODF (Open Document Format). Dzięki temu w Australii uniknie się utraty dostępu do danych. Mogłoby tak być również w Europie, jednak „gigant z Redmond” aktywnie działa na rzecz przekonania społeczeństwa i decydentów o „otwartości” swojego formatu zapisu danych. Co więcej, odnosi na tym polu pierwsze sukcesy.

Czym jest otwarty standard?
Przypomnijmy, że otwarty standard to taki, który spełnia cztery podstawowe warunki (zgodnie z definicją przyjętą w ramach Europejskich Ram Interoperacyjności):

  • jest przyjęty i zarządzany przez niedochodową organizację, a jego rozwój odbywa się w drodze otwartego procesu podejmowania decyzji (konsensusu, większości głosów, itp.), w którym mogą uczestniczyć wszyscy zainteresowani,
  • jest opublikowany, a jego specyfikacja jest dostępna dla wszystkich zainteresowanych bezpłatnie lub po kosztach sporządzenia kopii oraz możliwa dla wszystkich do kopiowania, dystrybuowania i używania również bezpłatnie lub po kosztach operacyjnych,
  • wszelkie związane z nim prawa autorskie, patenty i inna własność przemysłowa są nieodwołalnie udostępnione bez opłat
  • nie ma żadnych ograniczeń w jego wykorzystaniu

Krótko mówiąc, otwarty standard to taki, który jest publicznie rozwijany, każdy może go zaimplementować, nie trzeba ponosić w związku z tym kosztów licencyjnych ani patentowych, wreszcie – jest w pełni udokumentowany.

Zmieńmy definicję?
Wymóg, żeby archiwa narodowe oraz instytucje publiczne miały obowiązek korzystania z otwartych standardów jest jedyną możliwością zapewnienia dostępu do dziś tworzonej informacji – za lat kilka, kilkadziesiąt – a czasem i kilkaset (księgi wieczyste). Problem polega na tym, że zamiast pójść drogą wytyczoną przez Europejskie Ramy Interoperacyjności, coraz częściej słyszy się głosy o potrzebie rozmycia tej definicji. Przykładem akcji mających na celu kontynuację wdrożeń nie-otwartych jest sytuacja w niemieckim parlamencie, gdzie próbuje się zmienić definicję w taki sposób, żeby dopuścić wykorzystanie standardów chronionych opłatami. Argumentem popierającym taką definicję jest fakt niezgodności „darmowości standardu” z… modelem biznesowym Microsoftu, przez co stanowi przejaw dyskryminacji. Oczywiście przeciwnicy rozmycia definicji podkreślają fakt, że darmowość standardu daje równe szanse wszystkim, zaś jego odpłatność automatycznie odcina od możliwości korzystania z niego wolnego i darmowego oprogramowania, jednak dyskusja cały czas trwa. Ostateczna decyzja powinna zostać podjęta przez Bundestag w drugiej połowie lipca.

Czy MS OOXML jest otwarty?
Poza zmianą definicji otwartości (czy też, jak to u nas się próbuje praktykować – wymyśleniem nowej definicji neutralności technologicznej), można jeszcze przekonywać decydentów o otwartości swojego standardu. Choć nowy format Microsoftu nie jest w pełni udokumentowany, przez co jego kompletna implementacja nie jest możliwa przez konkurencję, oraz nie jest otwarty (o czym niżej), coraz częściej słyszy się głosy o jego dopuszczalności w systemach publicznych. Tak się dzieje w stanie Massachusetts, coraz częściej takie opinie padają z ust polskich decydentów, wreszcie – jak zwraca uwagę Steven Vaughan-Nichols – tak się dzieje na całym świecie. Steven pisze: „Microsofcie, gratulacje; spowodowałeś, że wszyscy uwierzyli w wielkie kłamstwo, że MS Office OpenXML jest standardem otwartym”. Co ciekawe, częścią taktyki Microsoftu wydaje się być, publiczne popieranie konkurencyjnego formatu ODF. Microsoft podpisał umowy z różnymi firmami, by wspólnie pracować nad konwerterami ODF dla MS Office, podczas rozmaitych konferencji i warsztatów z ust przedstawicieli MS pada opinia, że „świat będzie lepszy, gdy będą dwa równorzędne formaty”. O tym, że będzie to oznaczać „wojnę standardów” i spore koszty płynące z konieczności implementowania wsparcia dla dwóch formatów danych, zwykle się milczy. Milczy się też o sporej liczbie zarzutów czysto merytorycznych, dotyczących samego MS Office OpenXMLa. Kilka z nich wyszczególnia petycja sprzeciwiająca się nazywaniu go standardem otwartym, nieco jest w Sześciu pytaniach do…, trochę jest wyszczególnionych na Wikipedii… Wśród najważniejszych zarzutów można wymienić:

  • Specyfikacja standardu to około sześć tysięcy stron tekstu. Mimo tej robiącej spore wrażenie objętości, nie znalazło się w nich miejsce na dokładny opis części tagów takich jak „suppressTopSpacingWP”, „lineWrapLikeWord6” czy też „autoSpaceLikeWord95”. Jak można się domyślić po nazwie, dokumenty zawierające te tagi będzie mogło odczytać tylko oprogramowanie Microsoftu i jego partnerów, bo poza nimi nikt nie ma pełnej wiedzy, jaki to nietypowy sposób zawijania linii stosował Word 6, czy co było szczególnego w autospace Worda 95. Jak widać, MS Office OpenXML został zaprojektowany z myślą o konkretnym programie, inne nie będą w stanie go w pełni wykorzystać.
  • Nie ma działającego programu w pełni implementującego MS OO XML. MS Office 2007 zapisuje dane w czymś podobnym do opublikowanej specyfikacji, jednak pliki przez niego generowane nie są z nią w pełni zgodne.
  • MS OO XML nie jest zgodny z założeniami XML, część przykładów zawartych w specyfikacji nie jest rozpoznawana jako prawidłowy XML.
  • Zaproponowany standard zawiera sprzeczności z już przyjętymi standardami, takimi jak np ISO/IEC 10118-3 czy standardem zapisu daty (ISO 8601), co zresztą powoduje błędy w działaniu programu przy interpretacji roku 1900.
  • Wykorzystywanie MS OO XML w praktyce doprowadzi do kolejnego vendor-locku, uzależnienia administracji od pojedynczego producenta oprogramowania.

Kolejne 22 strony informacji o technicznych problemach związanych z MS Office OpenXML przygotował duński OpenOffice.org, ich uwagi można od niedawna znaleźć w sieci

A w Polsce…
W obecnej chwili w Polsce trwa dyskusja nad Krajowymi Ramami Interoperacyjności. Pierwsza wersja tego dokumentu budzi gdzieniegdzie spore kontrowersje, a to ze względu na zawarcie w niej… czteropunktowej, przytoczonej wyżej definicji otwartego standardu. Co więcej, zbliża się termin podjęcia decyzji przez Polski Komitet Normalizacyjny w sprawie zabrania głosu w ISO, które ma decydować o ewentualnym uznaniu MS OpenXML za standard międzynarodowy. W związku z tym powoli również w Polsce nasila się kampania propagandowa na rzecz uznania OpenXMLa za standard otwarty. Co w związku z tym zrobić? O tym – w następnych odcinkach.

Wkrótce: Co to oznacza i co z tym zrobić.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: honey.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Share →