Wczoraj wieczorem serwis Wall Street Journal jako jeden z pierwszych ujawnił informację, o nawiązaniu współpracy między Microsoftem a Novellem. Z dzisiejszych notek prasowych (Microsoftu , Novella) można dowiedzieć się trochę więcej o szczegółach inicjatywy. Trudno o bardziej zaskakujące wydarzenie – co tak naprawdę oznacza? Czy to nowe otwarcie w strategii Microsoftu czy może rezygnacja z ideałów wolności po stronie Novella? Prawda jak zwykle leży po środku.

Współpraca polegać ma między innymi na:

  • stworzeniem technologii pozwalającej łączyć sieciowe oprogramowanie obu firm (MS ActiveDirectory, Novell eDirectory)
  • wspólnego rozwoju samby, mono
  • stworzenia lub wsparcia przez Microsoft i Novell otwartego konwertera między MS OpenXML i OpenDocument Oasis
  • stworzenia nowego centrum prac nad rozwojem wirtualizacji, technologii internetowych i formatów dokumentów oraz wspólnej pracy nad tymi zagadnieniami
  • Microsoft ponadto zobowiązał się do powstrzymania się od wykorzystywania swoich patentów na oprogramowanie przeciwko dystrybucji SUSE Linux i innym produktom Novella, podobnie uczynił Novell w stosunku do produktów MS

Z jednej strony jest to krok, którego łatwo byśmy nie przewidzieli. Zaskakująca wiadomość, otwarcie się MS na rzeczywistość i takie tam. Mój znajomy lekko orientujący się w sytuacji wewnętrznej Microsoftu mówi, że to wynik działania młodych managerów – spychanych przez starą, nieudolną kadrę spod znaku Ballmera do pracy nad mało istotnymi produktami. Jeśli to prawda, jeśli to faktycznie sygnał, iż rosną w siłę Ci sensowniejsi, młodzi gniewni, którzy wyciągnęli lekcje z browser wars i innych problemów na styku technologii, to mamy do czynienia ze świetną wiadomością. Jest sporo przesłanek by tak sądzić, nie jest przecież ten krok uzasadniony jakimś większym wydarzeniem rynkowym, a tylko to mogłoby twardogłowego Ballmera zmusić do zmiany zdania o komunistycznym jak dotąd linuksie.

Świat jednak czarno-biały nie jest, a korporacje nie byłyby korporacjami, gdyby kierowały się ideami, a nie własnym interesem. Dlatego trzeba przyjrzeć się również drugiej stronie ogłoszonej współpracy. Niestety media niekomputerowe oraz parakomputerowe, ze ślepym hurraoptymizmem, na lewo i prawo opiewają tę wiadomość, ochrzczoną jako milowy krok, którym niestety może nie być. Po inne reakcje wystarczy sięgnąć do trochę bardziej znających się na rzeczy serwisów. I tak np. Groklaw pisze wprost, że współpraca może okazać się krokiem w tył.

Zastanówmy się najpierw co wynika z tej wiadomości. Po pierwsze powstanie centrum współpracy nad wirtualizacją, technologiami internetowymi i formatami dokumentów. Nie ma tu słowa o tym, że wyniki tych prac będą wolne, tak jak by tego oczekiwała społeczność Open Source.

Co więcej powstanie konwerter między dwoma formatami dokumentów. Jest to niestety bezsensowny półśrodek. Po pierwsze format OpenDocument jest standardem ISO, a OpenXML zamkniętą technologią Microsoftu, o której pełnym uwolnieniu w porozumieniu nie ma słowa. Właściwie Microsoft zobowiązał się do współpracy nad konwerterem, ale różnie już bywało z wywiązywaniem się z takich obietnic. Miejmy nadzieję, że nie oznacza to wystawienia jednego programisty, który na półetatu będzie podpowiadał programistom Open Source, co robią nie tak. Zresztą nie ma też ani słowa o licencji tegoż konwertera.

Wsparcie dla Mono i Samby ze strony Microsoftu jest natomiast nowiną bezapelacyjnie rewelacyjną. To jest zdecydowanie krok w dobrym kierunku. Czepianie się, że teraz Microsoft mógłby coś celowo popsuć w kodzie tych projektów jest tak głupie, że pozostawię je bez komentarza.

Najgorszą wiadomością jest sprawa patentów. Nie do końca jednak zgadzam się z serwisem Groklaw, co do tego iż Microsoft osiągnął efekt, który chciało osiągnąć SCO – uznanie własnych patentów. Trudno sugerować, że Novell nie uznawał wcześniej patentów jakiejkolwiek innej firmy, podobnie zresztą jak Redhat. Obaj potentaci rynku linuksowego drobiazgowo usuwali wszystkie elementy dystrybucji wątpliwe w świetle prawa patentowego. Wiadomość o wzajemnym wycofaniu się z patentowej wojny jest zatem świetna z perspektywy zdobywania rynku, trochę mniej wesoła z perspektywy wolności oprogramowania. Mówiąc wprost, jest niewesoła – nic z patentami się nie zmieni, jeden z większych adwokatów OSS – Novell – dał za wygraną. Idealnym rozwiązaniem byłoby np. zrzeczenie się praw patentowych w stosunku do całości wolnego oprogramowania przez obie firmy. Humor tutaj poprawić może jedynie wiadomość, iż obie firmy rozumieją bezsens aktualnego stanu prawnego kompuerowych patentów w USA i dążą od jakiegoś czasu do jego zmiany, a zapis tego porozumienia jest chwilowym półśrodkiem z braku lepszych rozwiązań.

Współpraca obu firm jest na pewno czymś pożądanym. Z perspektywy wczorajszej wrogości postanowienie współpracy jest postępem, który należy docenić, niezależnie od warunków na jakich się dokonuje. Po owocach ich jednak poznamy.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: djurban.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →