Po tym jak kilka dni temu BSA poinformowało nas, jak drogie jest nagranie każdego albumu, zastanawiam się czy muzycy napadają na banki, żeby pokryć swoje koszty. Bo przecież niemożliwe jest, żeby do każdego albumu wystawionego na Jamendo dopłacali grube miliony.

Jamendo prezentuje nowy sposób do promowania, publikacji i sprzedaży muzyki przez artystów. Nagrania umieszczane w tym serwisie dostępne są na zasadzie licencji Creative Commons. Z kolei same albumy są ściągalne przy pomocy technologii torrent, co obniża koszty dystrybucji prawie do zera.

Czym byłaby muzyka, gdyby nie miała słuchaczy? Serwis Jamendo pozwala użytkownikom na ocenę albumów i dyskusję na ich temat. Krótko mówiąc – jeśli nie wiemy, co ściągnąć, rzućmy okiem na opinię innych.

A jeśli coś nam się bardzo podoba? Artystom możemy płacić za pośrednictwem systemu PayPal – to niestety dość rzadko spotykana forma u ‚dużych’ wytwórni.

Legalna i darmowa muzyka była w Sieci od zawsze. Często – bardzo dobra, zwłaszcza w porównaniu z masową sieczką serwowaną nam w ostatnich latach przed wielkich wydawców. W przypadku Jamendo mamy pewność, że nasze pieniądze – jeśli chcemy je wydać – trafią do artysty, nie zaś do całego łańcuszka pośredników. I chyba tak wygląda przyszłość rozpowszechniania muzyki…

Aktualizacja: Polskim serwisem podobnym do Jamendo jest DiSfish. Zapewnie jest ich jeszcze wiele – proszę o dodawanie kolejnych w komentarzach :)

Archiwalny news dodany przez użytkownika: honey.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →