Ministerstwo Kultury w dalszym ciągu pracuje nad poprawkami do prawa autorskiego mającymi na celu pełną legalizację systemów ograniczeń cyfrowych – DRM (pisaliśmy o nich niejednokrotnie). Komisja Europejska – nad odpowiedzialnością karną za łamanie prawa autorskiego. BSA rozpoczęło kolejną kampanię mającą nakłonić użytkowników komputerów do kupowania zamkniętego oprogramowania (dzisiejsza Rzeczpospolita publikuje historię o trzynastolatku zwerbowanym przez BSA do promowania closed source i informację o akcji nakłaniającej do kupowania nagrań i oprogramowania). W żadnym z tych tekstów nie pojawiła się nawet wzmianka o tym, że można być legalnym za darmo.

Darmowość opłaca się również producentom.

Newsforge poinformował, że rozprowadzany na zasadach licencji Creative Commons film Elephants Dream do tej pory przyniósł dochód, który prawdopodobnie pokrył koszty produkcji (sprzedaż płyt DVD zaczęła się stosunkowo niedawno). Przykłady wolnego i otwartego oprogramowania pokazują, że da się tworzyć oprogramowanie dostępne za darmo – i mimo to zarabiać na nim. W sieci można też znaleźć sporą ilość otwartej muzyki – a większość artystów zarabia nie na sprzedaży płyt, a po prostu koncertując.

Gdzie więc jest przyszłość tworzenia i dystrybucji oprogramowania oraz treści multimedialnych? W paragrafach, kampaniach marketingowych straszących więzieniem za używanie oprogramowania oraz sprzęcie uniemożliwiającym użytkownikowi przegranie płyty do przenośnego odtwarzacza mp3, czy w otwartym modelu dystrybucji?

Archiwalny news dodany przez użytkownika: honey.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →