Projekt OpenBSD – jedno z bardziej znaczących przedsięwzięć open source stanął przed poważnym wyzwaniem, być może najpoważniejszym w swojej historii.

Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Zarządzający projektem OpenBSD – systemu uznawanego za jeden z najbezpieczniejszych na rynku, mają twardy orzech do zgryzienia. Jakiś czas temu na liście dyskusyjnej pojawiła się informacja, że brakuje pieniędzy na dalsze kontynuowanie rozwoju. Najdziwniejsze jest to, że źródłem kłopotów OpenBSD jest … internet.

Szybki rozwój globalnej sieci i idący z nim wzrost przepustowości łączy internetowych sprawił, że osoby chcące zapoznać się z nową wersją OpenBSD korzystają głównie z udostępnionych obrazów płyt, coraz rzadziej decydując się na zakup krążków oferowanych przez społeczność rozwijającą ten system – ograniczając tym samym jedno z najważniejszych, obok dotacji, źródeł finansowania projektu.

Do tych informacji w wywiadzie dla serwisu Newsforge.com odniósł się lider projektu – Theo de Raadt , który oskarżył gigantów rynku informatycznego – między innymi IBM, SUN, Cisco, a także firmy produkujące systemy oparte na jądrze linuxa o to, że korzystają z rozwijanych w ramach OpenBSD innych projektów, a zwłaszcza OpenSSH, a nie kwapią się do jego dotowania.

Historia kłopotów OpenBSD, czy Mandrivy (Mandrake) sprzed kilku lat dobitnie pokazują, że bez względu na to, jak szlachetne założenia ma projekt, musi on opierać swoje działanie na żelaznych podstawach finansowych, by pewnego smutnego dnia nie znaleźć się na śmietniku historii.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: milosh.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →