DesktopBSD to nowy system operacyjny o otwartym kodzie należący do systemów typu UNIX. Powstał na bazie FreeBSD – przedstawiciela rodziny BSD, znanej głównie z zastosowań serwerowych. Do tej pory BSD kojarzyło się głównie z systemami wydajnymi i stabilnymi (OpenBSD chwali się nawet „jedną zdalną dziurą w domyślnej instalacji w ciągu ponad ośmiu lat”), ale raczej nieprzyjaznymi początkującemu użytkownikowi. I tak, choć duże firmy, jak Yahoo!, używają BSD w swoich serwerach, to systemy BSD, włącznie z jej najpopularniejszym przedstawicielem, FreeBSD, pozostają systemami znanymi w wąskich kręgach użytkowników.

Nawet wśród zwolenników oprogramowania open source wiedza o BSD nie jest duża. Co prawda FreeBSD jest chwalone za wydajność sieciową i system portów pozwalający łatwo instalować programy ze źródeł (będący inspiracją dla Portage w Gentoo) a jego kod wykorzystano w systemach MacOS X i Microsoft Windows, ale wymaga ręcznej konfiguracji w trakcie instalacji. Podczas gdy dawno powstały dystrybucje Linuksa w zasadzie eliminujące konieczność korzystania z terminala, systemy BSD długo nie mogły się doczekać podobnego wydania.

Przełomem okazał się rok 2005. Wtedy to swoje powstanie ogłosił system PC-BSD, wypuszczając w kwietniu pierwszą wersję testową. PC-BSD deklarowało, że chce stworzyć system BSD dla każdego, dostarczało system z w pełni graficznym instalatorem, prowadzącym użytkownika za rękę od początku do uruchomienia środowiska KDE. Stworzyło też własny system pakietów PBI, mający przynieść systemom BSD łatwość instalacji oprogramowania znaną użytkownikom Windows i MacOS X. Pakiety te instalowały się we własnych, osobnych katalogach, wraz ze wszystkimi potrzebnymi bibliotekami. W późniejszym czasie pojawiły się dodatkowe narzędzia graficzne, jak menedżer aktualizacji online.

screen 1 Miesiąc po tym, jak świat dowiedział się o PC-BSD, pierwszą testową wersję swojego systemu opublikował projekt DesktopBSD założony przez Austriaka Petera Hofera. Wiele osób dopatrywało się w tym naśladowania poprzednika, lecz w rzeczywistości twórcy DesktopBSD zaczęli pracę wcześniej od konkurencyjnego zespołu i działali zupełnie niezależnie. Obie grupy nie kontaktowały się ze sobą i zasadniczo zostało tak do dziś, dwa młode systemy BSD nie współpracują ze sobą. DesktopBSD podobnie jak PC-BSD wykorzystało jako podstawę FreeBSD, dostarczało graficznego instalatora i domyślnie instalowanego KDE, jednak jego twórcy podjęli nieco inne decyzje projektowe. Przede wszystkim założyli, że nie będą wprowadzali rozszerzeń niekompatybilnych z bazowym systemem. Różnice są najlepiej widoczne w podejściu do instalacji oprogramowania – twórcy DesktopBSD zdecydowali się na wykorzystanie tego, co oferuje FreeBSD, to znaczy portów i pakietów binarnych, dodając jedynie graficzne narzędzie ułatwiające pracę. Oprócz tego, podczas gdy PC-BSD ostatecznie zdecydowało się postawić na nowość i oparło się na FreeBSD 6.0, DesktopBSD wolało wybrać stabilne rozwiązanie, zostając przy linii 5.x.

screen 1 Teraz, prawie w rok po pierwszym wydaniu testowym, DesktopBSD zaprezentowało się w wersji finalnej. Projekt PC-BSD cały czas pracuje nad system i na razie nie wiadomo, kiedy zostanie ukończony. Skupmy się więc na tym, co oferuje DesktopBSD. Przede wszystkim – w pełni graficzny, prosty w użyciu instalator, również w języku polskim. Następnie menedżer pakietów – umożliwiający instalację, aktualizację i usuwanie programów. Jest to tak naprawdę graficzna nakładka na narzędzia FreeBSD, więc można bez przeszkód używać zarówno poleceń z linii komend, jak i nowego zarządcy pakietów. DesktopBSD pozostaje pod względem kompatybilności cały czas po prostu FreeBSD 5.5, wszystkie programy będą działać na nim dokładnie tak samo. Menedżer pakietów jest zintegrowany z KDE, podobnie jak kilka mniejszych programów, takich jak powiadomienie o podłączaniu urządzeń oraz interfejsów sieciowych, montowanie dysków w pasku systemowym, konfigurowanie sieci i zarządzanie użytkownikami. Dodatkowo, DesktopBSD od razu po instalacji ma odpowiednie ustawienia regionalne – czcionki z polskimi ogonkami, odpowiedni układ klawiatury oraz w pełni spolszczony interfejs.

Wymagania i dostarczane oprogramowanie

screen 1 System jest dostępny w wersjach na dwie platformy sprzętowe – i386 oraz AMG64/EM64T. Pierwszą można pobrać na płycie CD (polscy użytkownicy będą musieli jeszcze ściągnąć ważącą 160 MB płytkę z pakietami językowymi) albo DVD, drugą tylko jako DVD (1,2 GB). Zalecane jest posiadanie przynajmniej 256 MB pamięci RAM i 6 GB wolnego miejsca na dysku (system można zainstalować przy mniejszej pojemności). FreeBSD ma dość dobre wsparcie dla nowoczesnego sprzętu, choć problemem mogą być rzadkie (a zwłaszcza wbudowane w płytę główną) karty sieciowe i muzyczne. Ponieważ firma ATI zupełnie nie przejmuje się systemami BSD, dla jej najnowszych kart graficznych nie ma dostępnych stabilnych sterowników obsługujących OpenGL.

Wersja dostarczana na płycie CD zawiera jedynie podstawowe oprogramowanie ze środowiska KDE 3.5.1, umożliwiające jednak wykonywanie wszystkich podstawowych zadań. Na płycie DVD można znaleźć więcej, między innymi: przeglądarkę internetową Firefox, klienta IRC X-Chat 2, pakiet biurowy (OpenOffice.org 2.0.2 lub KOffice 1.4.2 w przypadku wersji AMD64), odtwarzacz amaroK, komunikator Gaim i edytor graficzny GIMP.

Instalacja i działanie systemu

screen 1 Dla celów poniższej recenzji ściągnąłem wersję CD. Po włożeniu płyty do napędu uruchamia się graficzny instalator, który pyta o wybór języka. Potem cała procedura odbywa się w języku polskim. Instalator nie zadaje wielu pytań, wszystko jest proste i krótkie, sprowadza się właściwie do wybrania miejsca instalacji i boot-loadera (system oferuje boot-loadera BSD lub pozostawienie istniejącego). Po restarcie komputera powita nas charakterystycznym dźwiękiem (o ile go wybierzemy) boot-loader BSD. Program ten nie jest na pewno szczytem wyrafinowania, ale swoją rolę spełnia, umożliwiając wybór między kilkoma systemami operacyjnymi. Następnie jesteśmy proszeni o włożenie płytki z pakietami językowymi i dodanie użytkowników. Instalator wyświetla też krótki samouczek opatrzony ilustracjami. Po tym uruchamia się KDE i zostaje nam jeszcze standardowa konfiguracja konta w KDE.

Zainstalowany system sprawia korzystne wrażenie – wita nas standardowe KDE z ładną, niebieską tapetą. Na pulpicie znajdują się ikony przydatne nowemu użytkownikowi. „System” pozwala zobaczyć zamontowane dyski. „Programy” od razu pozwalają uruchomić menedżera pakietów. Nie widzę jedynie wiele sensu w dwóch ikonach dających dostęp do dokumentacji. Wszystko jest w języku polskim (jeśli wybraliśmy go podczas instalacji) i wygląda naprawdę ładnie.

screen 1 System uruchomił się od razu z działającym połączeniem internetowym (można to sprawdzić najeżdżając myszką nad ikonę sieci w pasku systemowym). Spod ikony „Przeglądaj sieć” dostępne były dyski komputerów działających na systemie Windows w mojej sieci domowej. Od razu przetestowałem połączenie i ściągnąłem z drugiego komputera plik mp3 – działał. Niestety, nie udało mi się odtworzyć filmu DivX. Przyszła więc pora na zainstalowanie dodatkowego oprogramowania.

Menedżer pakietów podczas pierwszego uruchomienia wyświetla krótkie pouczenie, jak należy z niego korzystać. Trzeba go na początku skonfigurować, ale nie jest to zadanie trudne, bo do jego poprawnego działania w zupełności wystarczy przejście do wyboru serwera i kliknięcie na „znajdź najszybszy serwer”. DesktopBSD nie ma żadnego problemu z dostępnością oprogramowania – system portów FreeBSD liczy około 14 000 pozycji i powinny być tam wszystkie ważniejsze programy znane z Linuksa (w ostateczności możemy zdać się na pakiet emulatora Linuksa). Możemy oczywiście wyszukiwać lub też przeglądać porty według ich tradycyjnej, drzewiastej struktury. Menedżer sam dba o zależności, nie musimy się o nie martwić, choć wadą jest, że przed instalacją nie pokazuje, ile zależnych pakietów trzeba będzie pobrać ani jaką wielkość ma pakiet.

screen 1 Zdecydowałem się zainstalować Mplayera. Niestety, menedżer poinformował mnie, że taki pakiet nie jest dostępny. Zmieniłem ustawienia menedżera pakietów, by dopuszczał budowanie ze źródeł i spróbowałem ponownie. Menedżer otworzył terminal, w którym rozpoczęło się ściąganie i kompilacja potrzebnych plików. Cała procedura zajęła trochę czasu, ale ostatecznie bez żadnych problemów udało mi się odtworzyć mój plik DivX. Spróbowałem też zainstalować Operę – to z kolei poszło bardzo szybko, bo dostępne były pakiety binarne. Menedżer po każdej instalacji wyświetlał pytanie, czy dodać do menu KDE nowe pozycje – przydatna rzecz, bo często programy nie pojawiają się w K-Menu.

W organizacji menu KDE nie ma poważniejszych zmian. Narzędzia DesktopBSD – montowanie i partycjonowanie dysków, zarządzanie użytkownikami, menedżer pakietów – są dobrze wkomponowane w Centrum sterowania.

Ogólnie, system jest naprawdę szybki w działaniu, czas reakcji programów KDE jest zauważalnie szybszy niż na przykład w Kubuntu. Czasy startu i uruchomienia są w obu przypadkach podobne, nie robiłem dokładnych porównań.

Perspektywy

screen 1 Po premierze wersji 1.0 zespół DesktopBSD zaczyna myśleć o wersji 1.1, która będzie już oparta na jądrze z serii 6. Przed nimi na pewno wiele pracy, by uczynić DesktopBSD jeszcze łatwiejszym w użyciu. W ciągu najbliższych dni do drzewa portów FreeBSD mają trafić narzędzia DesktopBSD tak, że każdy użytkownik FreeBSD będzie mógł z nich korzystać. Być może dzięki pomocy większej grupy zainteresowanych programistów uda się je ulepszyć.

Wsparcie dla sprzętu w obecnej wersji nie jest idealne – dla rzadszych konfiguracji mogą pojawić się problemy. FreeBSD 6 przynosi lepszą obsługę sprzętu, więc można się spodziewać, że aktualizacja polepszy sytuację. Generalnie, DekstopBSD musi polegać w całości na swoim macierzystym systemie, więc to, jak wiele sprzętu będzie obsługiwane, zależy od dynamiki rozwoju projektu FreeBSD.

screen 1 Obecnie DesktopBSD jest systemem łatwym w obsłudze, ale na pewno nie nadaje się do osób niemających zupełnie pojęcia o systemach uniksowych. Instalacja programów, choć prosta, wymaga wiedzy, czym różni się pakiet źródłowy od binarnego, co to są zależności itp. Graficzna konfiguracja umożliwia wiele, ale na pewno nie pokrywa wszystkiego.

Podsumowanie

Zalety systemu:

  • wyjątkowo łatwa, szybka instalacja
  • dobrze działa już w momencie pierwszego uruchomienia
  • przemyślany interfejs
  • szybkość działania
  • proste instalowanie/aktualizacja/usuwanie programów

Wady:

  • menedżer pakietów mógłby być bardziej rozbudowany
  • narzędzia systemowe dostępne tylko dla KDE

Linki

Archiwalny news dodany przez użytkownika: Piotr Kubowicz.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →