Nowozelandzka State Services Commission (SSC) przygotowała analizę mającą na celu pomoc agencjom rządowym ocenić „ryzyko prawne” wykorzystania otwartego oprogramowania. Raport zawiera podstawowe informacje na temat otwartego i wolnego oprogramowania oraz rady dla przedstawicieli agencji rządowych chcących wykorzystać FLOSS w swojej organizacji.

Analiza zwraca uwagę na konieczność zwracania uwagi na zapisy licencji przy wyborze oprogramowania – SSC sprawdzone przez siebie GPL, LGPL, CAL, MBSD i MIT. Autorzy analizy przypominają też, że warto zadbać o gwarancje dotyczące ‚czystości’ pod względem własności intelektualnej tam, gdzie tylko jest to możliwe. Warto pamiętać, że również użytkownicy zamkniętego oprogramowania powinni starać się uzyskać tego typu gwarancje, gdyż – jak pokazują to chociażby przykłady patentów na oprogramowanie – problem z nimi mają również duże firmy informatyczne.

State Services Commission zaleca wykorzystanie otwartego oprogramowania zwłaszcza tam, gdzie wykorzystuje się oprogramowanie stanowiące zwartą całość. W przypadku modyfikowania oprogramowania na własne potrzeby, trzeba zwracać uwagę na to, że jego późniejsza dystrybucja oznacza konieczność opublikowania kodu źródłowego poprawek. Z kolei w przypadku zamawiania oprogramowania od zewnętrznej firmy, jako domyślną politykę SSC sugeruje zakaz wykorzystania przez nią otwartego oprogramowania bez wcześniejszego uzgodnienia tego z zamawiającym.

Choć znajdziemy w nim garść błędów, bowe opracowanie jest dla agencji rządowych pożytecznym źródłem informacji o wykorzystaniu otwartego oprogramowania, na pewno też może przyczynić się do zmniejszenia obaw przed jego wykorzystaniem. Szkoda, że jego autorzy wybrali politykę „bierzemy bez zastrzeżeń, dajemy tylko w wyjątkowych wypadkach” – jednak warto pamiętać o tym, że nawet zwykłe wykorzystywanie wolnego oprogramowania – a co za tym idzie, otwartych standardów w administracji – ułatwi życie obywatelom danego państwa. A o to przecież powinno chodzić na styku obywatel-administracja. Dziwi też nazywanie otwartego oprogramowania ‚infekcyjnym’, które to słowo ma zdecydowanie negatywne konotacje. Skoro wykorzystanie oprogramowania na GPLu w swoich projektach jest ‚infekcją’, to jak nazwać próbę wykorzystania zamkniętego oprogramowania w swoich projektach. Samobójstwem?

Archiwalny news dodany przez użytkownika: honey.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →