Na sesji plenarnej parlamentu europejskiego komisarz McCreevy powiedział, że teraz to jest problem parlamentu, czy dyrektywę przyjmie, czy też nie. Jeśli postanowi ją odrzucić, to Komisja nie będzie próbowała stworzyć nowej, natomiast próby wprowadzania poprawek będą dokładnie monitorowane przez Komisję.

Aktualizacja: Holendrzy czekali na ruch Duńczyków, a Duńczycy na ruch Holendrów (Norwegia nie ma tu nic do rzeczy) i nikt nic nie zrobił, czyli „mała” pomyłka przy tłumaczeniu poszczególnych państw.

Takie stwierdzenie znacznie zmniejsza szanse na odrzucenie dyrektywy przez parlament, gdyż spora część eurodeputowanych uważa, że na koniec całego procesu legislacyjnego powinna zostać przyjęta jakaś dyrektywa.

Na dodatek jest spore zamieszanie wokół poniedziałkowego posiedzenia Komisji. Komisarz McCreevy twierdzi, że nie zgodził się na zablokowanie dyrektywy ze względów proceduralnych. Problem w tym, że nikt nie ma pojęcia w którym akcie prawnym jest jakaś wzmianka o tych ‚względach proceduralnych’. Bendt Bentdsen, duński minister finansów zobligowany przez własny parlament do zablokowania dyrektywy, twierdzi, że próbował, ale ponieważ nie uzyskał poparcia Holandii, więc się poddał. Z kolei Laurens Jan Brinkhorst, holenderski minister gospodarki oraz Marc Verwilghen, jego belgijski odpowiednik, twierdzą, że żadnej próby blokowania dyrektywy nie było, gdyż Holendrzy czekali na ruch Duńczyków. A jak było naprawdę? Tego się pewnie nie dowiemy, bo w jakiś magiczny sposób ta część dyskusji się nie nagrała

Archiwalny news dodany przez użytkownika: mmazur.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Share →