Dawno, dawno temu, na żyznych wybrzeżach morza śródziemnego, stal gród wielki i warowny. Jak to w bajkach bywa, władca jego, pokłócił sie o kobietę, urodziwą niebywale, z ludem pasterzy, pobliski górzysty półwysep zamieszkujących. Przypłynęły wtedy wojska Achajów, pod wodzą władców ich zjednoczone, jednak mimo dziesięcioletniego oblężenia, obrońców zmóc nie mogli. Działy sie rzeczy wtedy wielkie i czyny heroiczne, jakie po wsze czasy opiewać będą pieśni i legendy. A kiedy wieloletnia wojna, nie przyniosła efektów, wojska odpłynęły, zostawiając obrońcom wielkiego drewnianego konia, tak wielkiego aby nijak przez żadną z bram, przepchnąć sie go nie dało, pragnąc choć ostatni raz, obrońców upokorzyć.

„Jak powtarzała sie historia”

Projekt mono, jakże wielu z nas, widzi w nim przyszłość GNU. Idea porywająca, wspólna platforma dla wielu języków i systemów operacyjnych. Nie jest to jednak nowe ani odkrywcze, mono ma być zgodne z tym co Microsoft szumnie nazywa technologią .NET. Przyszłosc to złudna wielce, dziwię się tedy, że nikt nie widzi przyszłości dzielenia zasobów sieciowych w sambie. Po wielu latach walki, sytuacja Goliata staje sie coraz bardziej dramatyczna. Nie łudźmy sie wielkością imperium, wielkie imperia, szczególnie te które powstawały w krótkim czasie i szybkich podbojach, mają jedną wspólna wadę, nie przeżyją stabilizacji. Historia ma to do siebie, że często zmieniają sie dekoracje i reżyser, scenariusze zaś dużo rzadziej. Wbrew pozorom wielka firma choć dysponuje bojońskim funduszem, ma jeszcze większe wydatki, a te może zaspokoić dalsza ekspansja, lub bezwzględna eksploatacja podbitych terytoriów. Czasy nastały trudne, kiedy padają kolejne bastiony jego potęgi. MS Office, był przez ostatnie lata, głównym koniem pociągowym platformy wintel, jego główną funkcjonalnością (z punktu widzenie interesów handlowych), była całkowita niezgodność tworzonych przez niego dokumentów, z innymi programami na rynku. W połączeniu z dużą popularnością (wiele osób nie rozróżnia Office od systemu Windows i uważa że to jedno i to samo), zapewniało całkowita dominacje na rynku. Obecnie UE postanowiła uporządkować kwestię dokumentów elektronicznych, wybrać jeden wspólny i otwarty standard. I choć to gigantowi nie w smak, choć sie to obija głęboka czkawką, przygotował otwarty protokół opatrzony bezpłatną i bezterminową licencją, zarówno na zapis jak i na odczyt.

Złe wieści maja naturę stadną, potęga firmy opiera sie, na sprzęcie klasy PC, z procesorami o architekturze Intel 80386. Tymczasem dni tych procesorów są policzone. Procesory te były próbą reanimacji sędziwego 8086, przestarzałego juz w momencie pojawienia sie na rynku pierwszych IBM PC. Reanimacja niewiele ten fakt zmieniła, dalsze próby reanimowania architektury, poprzez zaszycie wewnątrz procesora nowoczesnej jednostki RISC i dorobienie jej warstwy sprzętowej tłumaczącej w locie, coraz bardziej pogmatwaną listę rozkazów, zaprowadziły nas do miejsca w którym sie obecnie znajdujemy. Dalej już sie nic zrobić nie da, z sędziwych inteli wyciśnięto ostatnie megaherce. Czeka nas zatem wielka zmiana platformy, dla użytkowników otwartych systemów nie jest to nic strasznego, zmieniamy flagi kompilatora i kompilujemy na nową maszynkę, w końcu mamy źródła, a tradycja naszych systemów, od zawsze wymagała pisanie programów, tak aby nie były zależne od sprzętu. Użytkownicy i programiści Windows, mogą jedynie zazdrośnie spoglądać, źródeł nie ma, bibliotek nie ma, a programy przez lata były pisane, na jedyną słuszna platformę (przecież w MSDN nie pisali że może sie skończyć), pozostaje tryb emulacji procesorów 32-bitowych. I tu dochodzimy do sedna sprawy, moloch traci swoje główne atuty, nadal jest głównym graczem, ale nie dysponuje już taką przewagą. Wiedzieli o tym od dawna i sukcesywnie sie do tego momentu przygotowywali. Przebojem platform 16-bitowych była relokacja kodu, program można ładować w dowolne miejsce w pamięci, wskazane przez system operacyjny. Platformy 32-bitowe przyniosły wieloprocesowość, kilka programów załadowanych w różnych miejscach pamięci, może współdzielić między sobą komputer. Tym, co być może stanie sie przebojem platform 64-bitowych, jest wirtualizacja. Krok dalej niż wielodostępowość i krok dalej niż niezależność sprzętowa. Wydajność dotychczasowych platform, umożliwiła pisanie systemów w językach wyższego rzędu, tak aby można było problem zgodności ze sprzętem przenieść na kompilatory i biblioteki. Wirtualizacja to możliwość uruchamiania tego samego kodu, na różnych systemach operacyjnych. Pierwszą uznaną próbą, była maszyna wirtualna javy, która pomimo wielu ograniczeń i małej wydajności (szczególnie na początku), odniosła duży sukces. Na nią tez liczyła korporacja, wypromować i zmienić tak aby programy uruchamiały, sie na dowolnej maszynie wirtualnej, pod warunkiem, że jest to maszyna wirtualna Microsoft. Krótki romans skończył sie jednak porażką w sądzie, plany te nie były w smak twórcom javy, firmie SUN. I tu właśnie zaczyna sie historia „technologii .NET”. W końcu po co nam java, skoro możemy stworzyć własną, lepszą, większą, wspanialszą (mamy w końcu świetnych specjalistów od marketingu), a nade wszystko naszą.

Projekt mono, zgodny z .NET, stoję i widzę jak rozradowany tłum rozwala mury miejskie, aby wciągnąć w ich obręb drewnianego konia. Microsoft wie co robi, zastrzegł i opatentował wszystko co tylko sie dało w swoich produktach. Nie odzywa sie, patrzy jak kiełkuje społeczność, wokół jego nowej technologii, nie ma znaczenia czy .NET, czy tez mono, liczą sie bowiem doświadczeni programiści, to oni decydują o kosztach tworzenia programów. A im więcej programów, tym popularniejsza platforma. Novell również wie co robi, udało mu sie odbić od dna, promuje teraz gorąco mono, w razie czego ich stać, na wykupienie odpowiednich licencji. A my nie miejmy złudzeń, Temida jest ślepa, jak przyjdzie czas, wytoczy się sprawę, tak jak to zrobił SUN Microsoftowi, tylko że tym razem to Microsoft będzie bronił swoich rozwiązań. Stoję zatem i dociera do mnie powoli co czuła Kasandra.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: beret.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →