Polskie środowisko opensource wbrew pozorom nie jest do kitu, ale nie jest także doskonałe. Artykuł o OpenOffice pokazał złą stronę polskiego OSS, postaram się pokazać tę przynajmniej nieco lepszą.

Oto problemy i dobre strony, z którymi się spotkałem koordynując tłumaczenia KDE okraszone pewną dozą przemyśleń:

1. Naprawdę genialna mobilizacja, kiedy tłumaczenie KDE stało w rozsypce, na mój apel o pomoc odezwała się masa ludzi i KDE 3.0 wyszło przetłumaczone ładnie.

2. Brak czasu ludzi, którzy się znają na robocie, przez co częsta zmiana tłumaczy albo sytuacja w której jedna osoba ma przydzielone 20 plików. Czasu brakuje z różnych przyczyn, np. ze względu na szkołę oraz pracę w PLD nie miałem przez ten rok zbyt wiele czasu dla kde-i18n-pl i gdyby nie wzięcie koordynacji przez Krzyśka Lichotę w swoje ręce, to pewnie by projekt upadł, chociaż i tak wiele osob odeszło z braku czasu i pewnie także koordynacji (tutaj biję się w pierś). Aktualnie sytuacja jest umiarkowanie ciekawa, wróciłem ostatnio do kde-i18n-pl i wziąlem pod opieke koffice (jeden z glównych tłumaczy jest niestety aktualnie offline) i zabrałem się za tłumaczenia, póki co nad całym koffice pracują 3 osoby, z których nie zawsze każda może poswięcić na to dużo czasu. Na szczęscie mam wakacje, więc chwilowo jest spokój, ale od września 4 klasa i nie wiem jak będzie wyglądać postęp w tłumaczeniu dokumentacji.

3. Brak fachowców. Jest dużo ludzi chętnych, którymi można by pokierować, ale fachowców brakuje lub nie maja czasu. To jest znaczny problem, np. u nas jest 5 fachowcow ja, Krzysiek Lichota, Michal Rudolf ( o którym się prawie nie mówi, a bez którego tłumaczenia KDE byłyby kompletnie do kitu, to jest taki ‚qboosh’ w kde-i18n-pl, chociaż zajmuje się tym tylko w wolnym czasie) oraz chwilowo niedostępni Jacek Stolarczyk i Marcin Giedz.
Tak się niestety składa, że mamy ograniczone ilości czasu, nie chodzi tu nawet o samo tłumaczenie, chociaż jest tak, że każdy z nas ma sporą garść plików, ale raczej o czas na sprawdzanie, ujednolicanie, poprawianie błędów (tutaj pomaga Michal Pasternak).

4. Brakuje także fachowców nie tylko z doświadczenia, ale także ludzi, którzy studiują języki np. polski/angielski itp. i chcieliby swoją pracę udostępnić OSS.
Popatrzmy na innych, w projekcie freedict istnieją dziesiątki słowników dwukierunkowych, przodują w nich Niemcy i Anglicy, a dwukierunkowego polskiego nie ma, jest oczywiście sap, ale on jest jeden i do tego mały. Poza tym, czemu np. Anglicy mają w otwartych formatach m.in. Webstera, a my nie mamy żadnego Słownika Języka Polskiego, albo Tezaurusa dostępnych opensource?
Kiedyś dawno temu, chodził mi po glowie pomysł zrobienia ogólnego polskiego tezaurusa, z którego mogły by korzystać zespoły GNOME, KDE i OO, ale popatrzyłem ile czasu zabiera mi PLD i nauka, że nie starcza nawet na kde-i18n-pl i może zamiast samemu kłaść kolejne kamienie węgielne lepiej popracować, żeby móc położyć końcową cegłę. Smutne jest natomiast, że nikt nie zauważył tego braku i nie wpadł na podobny pomysł. Tak już jest, że ludzie, którzy już pracują w OSS dają z siebie wszystko, ale często nie mogą dać więcej niż już dają, dlatego potrzeba coraz więcej rąk i to najlepiej już wprawionych w bój na linuksie, ew. z dużą dozą czasu i chęci, żeby się nauczyć.

5. Wysiada także w Polsce promocja, a czasem Polacy sami torpedują swoje projekty (np. to co się ostatnio działo na RWO, albo egoistyczne traktowanie przez kloczka zespołu i dystrybucji jako swojej własności, na całym świecie taka postawa spotkałaby się z niechęcią ze strony społeczności OSS, natomiast w Polsce cała społeczność właśnie takiej postawy broniła atakując tylko „głupich” developerów, cóż jesteśmy specyficzni).
Z jednej strony mamy naprawdę dobrą dystrybucję, a z drugiej przez długi czas sam jej koordynator utrudniał jej rozwój. Jak widać wysiada zarządzanie, być może dlatego, że rządza tym ludzie, którzy wszystko robią w wolnym czasie, a nie firmy i ich pracownicy.
Dlaczego kraje mniejsze jak np. Czechy mają większe postępy w pracach tego typu nad opensource?
Sprawa jest zadziwiająco prosta, Czesi mają SuSE. Np. koordynatorem czeskiego kde-i18n jest Lukas Trinkl, zatrudniany przez SuSe.
Nie piszę tego po to, żeby od razu krzyczeć, jestem fachowcem, zatrudnijcie mnie, a będę 24h/dobę pracował (nawet jeśli to raczej bym krzyczał zdajcie za mnie maturę).

Jeszcze tak na koniec, TODO dla polskiego frontu tłumaczeń:

  1. Tezaurus
  2. Lista słów do autokorekty
  3. Porządny port ispell-pl do aspella, nie wiem jak to teraz wygląda, ale podobno kiepsko.

Można by to zrobić w ogólnych formatach z których łatwo by je było eksportować skryptami do formatów akceptowalnych przez OO, GNOME,KDE i inne.
Absolutnie podsumowując, polskie OSS ma fachowców i ma sprzęt, brakuje jedynie czasu.

PS. Przepraszam, miałem dziś tłumaczyć kworda, ale musiałem podjąć ten temat.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: djurban.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →