Po tym jak w 2002 roku Microsoft postanowił udostępnić część kodu źródłowego niektórym instytucjom badawczym i edukacyjnym teraz przyszedł czas na następny krok. „Nasza firma postanowiła zaufać rządom” powiedziała Salah Dandan. Microsoft podpisał już umowy m.in. z NATO i Rosją

Na liście wybrańców znalazło się 60 krajów i organizacji; m.in. administracja Busha, rząd Rosji, Chiny oraz NATO. Jak na razie nic nie wiadomo o Polsce. Nie wiadomo też czy chodzi o cały kod źródłowy czy tylko o jego jego fragmenty (90% to też nie cały kod źródłowy!)

Microsoft twierdzi, że dzięki jego lepszej znajomości zainteresowani będą mogli lepiej zabezpieczyć swoje systemy. Oczywiście, że będą mogli! Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że do takiej akcji trzeba zatrudnić fachowców. To dużo kosztuje. Oprócz opłat licencyjnych dany rząd będzie musiał opłacać armie programistów i specjalistów od zabezpieczeń. Nie będzie przecież mógł udostępnić kodu społeczności programistów. Nie wiadomo też jak będzie wyglądało zgłaszanie błędów. Czy będzie to jedynie we własnym zakresie czy bugi będą raportowane publicznie. Jednak jak mówić o bugach publicznie jeżeli tylko grupa wybranych będzie wiedziała jak istnieją i na czym polegają. Nasuwa się następne pytanie. Czy kraj, którego nie będzie stać na zatrudnienie armii programistów będzie mógł czuć się zagrożony przez drugiego, którego na nich stać?

Poza tym czy trzeba być dużą organizacją rządową, żeby zobaczyć ten kod źródłowy? Przecież rzesze indywidualnych użytkowników też płacą za licencję. Użytkowników indywidualnych jest w sumie zdecydowanie więcej niż w dużych organizacjach rządowych. Jednak oni nie są zorganizowani, więc zostali pominięci.

Co jednak stoi za decyzją giganta. Altruizm? Troska o bezpieczeństwo narodowe? Czy może jednak obawa przed ekspansją wolnych systemów i oprogramowania?

aktualizacja: Wiemy już, że program będzie nazywać się Government Security Program (GSP). Oferta Microsoftu skierowana jest do wyłącznie do centralnych agencji rządowych i wybranych organizacji działających na skalę międzynarodową. GSP nie obejmuje administracji niższego szczebla. W dalszych komunikatach pojawiają się tylko określenia obszerne fragmenty kodu (nigdy cały). Objęte programem będą systemy Windows 2000, XP, Server 2003 i Windows CE. Akcja ma najprawdopodobniej pozornie zatrzeć różnice, szczególnie w oczach laików, między wolnym oprogramowaniem (pełna dostepność kodu dla wszystkich, możliwośc wprowadzania zmian) a oprogramowaniem ze stajni MS (dostepnośc fragmentów kodu tylko dla dużych i wybranych).

informacje nadesłał jac0l

Archiwalny news dodany przez użytkownika: antymon.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →