Jak donosi dziennik Rzeczpospolita, fiskus nie zaprzestał „podchodów” mających na celu opodatkowanie Wolnego Oprogramowania. Urzędnicy z uporem maniaka starają się stosować art 12 ustęp 2 Ustawy o Podatku Dochodowym od Osób Prawnych stanowiący, że „przychodem jest w szczególności wartość otrzymanych nieodpłatnych świadczeń oraz przychodów w naturze”. Artykuł z „Rzepy” warto przeczytać choćby dla tego, że poza opisem kretynizmów urzędniczych zawiera smakowite kąski, takie jak na przykład ten: „[władze skarbowe sugerują] ze nawet darmowe (tzn. udostępniane bez usług i wsparcia technicznego) wersje, np. systemów Linux, moga zastąpić systemy komercyjne we wszystkich zastosowaniach. Z tego powodu też określają ich wartość na poziomie komercyjnym.”

Optymistycznie do sprawy podchodząc, można założyć, że oznacza to pierwszą fazę uznania przez Rząd RP Wolnego Oprogramowania jako pełnoprawnego – ergo, należy oczekiwać niebawem Linuxa na biurku Premiera, Płatnika pod X-Window i ZUSu działającego na Berkeley DB (na pewno będzie działał lepiej) ;-)

Pesymistycznie rzecz ujmując – każą firmom płacić podatki. Najgorzej wyjdzie na tym niewątpliwie Microsoft – będą musieli zapłacić podatek VAT od darowizny za Internet Explorera, Windows Media Player, C# i kilka inny programów. A jak urzędas wyliczy wartość podatku należnego od każdej licencji C#? Ot, sprawdzi po prostu ile właściwie kosztowało oprogramowanie dla sondy PathFinder (bo czemu by nie potraktować tego jako wiarygodnego wskaźnika?) i przemnoży przez ilość licencji Windows sprzedanych w Polsce. Dzięki temu staniemy się najbogatszym krajem UE, Microsoft splajtuje, minister Kołodko dokona cudu gospodarczego a 7thguard zacznie nadawać z tajnej bazy na Jowiszu. Nie wiem jak Wy ale ja idę przymierzać czułki :-)

Archiwalny news dodany przez użytkownika: cezar.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →