Jak wiadomo, przebywam ostatnio na obczyźnie i staram sie ten fakt wykorzystać. Podczas rutynowego grepowania lokalnej literatury natrafiłem na ogłoszenie targów LinuxExpo 2002 w Olimpia Center, w miejscu mojego obecnego zamieszkania, Londynie. Czym prędzej więc wypełniłem formularz i dostałem odpowiedź mailem – mogę spodziewać się wejsciówki.

Targi odbyły sie 9 i 10 października 2002 roku. Równolegle odbywały się też targi WebSolution 2002 – zdominowane przez produkcje windowsowe.

Tego dnia były straszne korki na A4, lecz jakimś cudem przedostałem się do Olimpii. Byłem na miejscu o 10.40, wciąż jeszcze jednak było widać wśród niektórych wystawców popłoch świadczący o tym, że nie są to ich ostatnie poprawki. Zwiedzanie rozpocząłem od stoiska firmy Equinox, która produkuje i sprzedaje karty z modemami (2, 4 lub 8 modemów na jednej karcie PCI) oraz karty z wieloma portami szeregowymi.

Przychodząc kilka stanowisk dalej ujrzałem znajomy symbol jabłuszka – czyżby panowie z tej firmy chcieli przekonać nas do MacOS? Najwyraźniej nie tylko Microsoft uprawia taką politykę.

Dalej moim oczom ukazało się stoisko Debiana, najwyraźniej właśnie się rozpakowali – bo nic nie działało jak należy. Jak się później okazało, nie zmienili tego stanu przez kolejne dni targów :). Wdzięcznie przypomina to dystrybucję którą wystawili (nie żebym coś do niej miał, sam jej używam). W tym samym skrzydle ulokowała się też Największa Londyńska Grupa Użytkowników GNU/Linuksa. Panowie z laptopami prezentowali KDE i GNOME, lecz nie wzbudzili konkretnego zainteresowania. Sposobem organizacji ta część przypominała targi książki szkolnej, które pamiętam z własnej podstawówki. Pomimo faktu, iż mój angielski nie jest najgorszy – nie byłem w stanie nawiązać rzeczowej komunikacji z zespołem prezentującym Debiana, więc po zabawie PDA (HP Jornada) z Debianem czmychnąłem w bardziej korporacyjną część targów. Zaskoczyła mnie jeszcze jedna sprawa – straszne ukierunkowanie GLLUG (Greater London Linux Users Group) na marketing. Oferowali na swoim stoisku Zaurusa z dużą ilością osprzętu po bardzo atrakcyjnej cenie. Natomiast nie byli zainteresowani (przynajmniej nie wyczytałem tego z ich twarzy, po małym interview) rozmową na temat działań społeczności pingwinkowej w stolicy… Zdegustowany poszedłem dalej.

Dalsza część wystawy należała do takich firm jak HP, NEC, IBM, CYCLADES czy SUN. Swoje stoisko, jeśli można to tak nazwać, miał też Oracle. Miałem cichą nadzieję, że wystawią swoje stoiska z pompą. Zawiodłem się. Oracle miał tylko jednego człowieka „od gadania” i mały rack z kilkoma kompami oraz monitor, na którym można było ujrzeć jakieś tajemnicze wykresiki. Całe stoisko Oracla było po prostu tak bardzo wkomponowane w stoisko HP, że aż bolało… no coż. HP natomiast nie wykazał się zbyt specjalnie, pokazując swe zaangażowanie w SendMaila prezentacjami w PowerPoint działającymi na XP. Takich kwiatków więcej z wiadomych przyczyn opisywać nie będę. Żałuję jednocześnie, że nie uwieczniłem ich na zdjęciach.

Po rozmowie z panami z SUNa dowiedziałem się, iż ich zaangażowanie w Linuxa dotyczy tylko komputerów z maksymalnie dwoma procesorami. Używają zmodyfikowanej dystrybucji RedHat 7.2 , oraz starają się wspierać społeczeństwo dokumentacją oraz sprzętem (rozumiem, iż chodzi o RedHata, który coraz mniej ostatnio ze społeczeństwem linuksowym jako takim ma wspólnego). Cała natomiast linia serwerów z większą ilością procesorów działa na przeznaczonym do tego Solarisie 8 lub 9 (na razie tylko na Sparcu). Ten ostatni na początku następnego roku powinien doczekać się publikacji wersji x86 i i64. Jako największy krok w kierunku open source wymienili opublikowanie źródeł Solarisa. Regularnie odbywały się tez prezentacje StarOffice. Miła pani cierpliwie opisywała zalety tego pakietu. Szkoda tylko, że wszyscy pytają o różnice względem produktu monopolisty. Stanowczo podkreślili też swoją odmienność, jeśli chodzi o wykorzystanie Linuksa, w porównaniu do IBMa. No właśnie, IBM zaprezentował całkiem spore stoisko – i wystawił kilku ludzi namawiających na zmianę podejścia do oprogramowania wykorzystywanego w firmach. Wiadomo przecież ogólnie, iż targi są organizowane dla tzw. warstw wyższych, czyli managmentu. Ta warstwa jest najczęściej najbardziej zacofana, schematyczna i najtrudniej reformowalna – wiec należą się duże słowa uznania dla IBMa, który trafiać do takich ludzi właśnie chce.

Spośród pozostałych wystawców mogę wymienić np. NECa który zaprezentował linie laptopów z Lindowsem 2.0 (patrz fotografie).
Muszę podkresić, iż każdy z wystawców starał się wolność linuksa ukazując ją przede wszystkim w świetle braku opłat licencyjnych. Wiele firm czuje się skazana na płacenie sporego corocznego haraczu za okienka, więc był to argument jak najbardziej trafiający do warstwy dowodzącej. Sam nie przysłuchiwałem się wszystkim wykładom ze zbyt wielkim zainteresowaniem, gdyż komunikacja manager2manager do mnie nie trafia . Cieszy mnie jednak, iż firmy umieją i chcą trafić do garniturków. Szczególnie, że nie jest to jakiś Kowalski i sp. tylko IBM i SUN.
Swą obecność dużą ilością pięknych pań (a to rzadkość w tym kraju) i gadżetów zaznaczył też SCO Linux. Niestety oprócz tego nie pokazali nic konkretnego :(

Czas się trochę pożalić. Jeśli sprawdzicie sobie adres www.linuxexpo.co.uk NetKrabem lub podobnym wynalazkiem, dowiecie sie ze serwer nie stoi na pingwinku. To samo tyczyło się systemu rozsyłania poczty. Jeśli chodzi o same firmy, to naprawdę nie wstydziły się pokazywać Windows z InternetExplorerem w prezentacjach swoich rozwiązań serwerowych. Na dodatek odniosłem wrażenie, iż ta wystawa jest po prostu dodatkiem do odbywającego się piętro niżej WebSolutions, na którym królował oczywiście nikt inny jak Microsoft z swoim .NET-em (z dużym stoiskiem na środku – patrz fotografie).

Podsumowując, spodziewałem się imprezy zorganizowanej z rozmachem i pompą – więc nie dziwcie się, że się zawiodłem. Z drugiej strony, starałem się ja ocenić oczami garnituru (można zmienić na manager), którego ktoś wysłał na tę wystawę, bo nie chce płacić Billowi co rok. Z doświadczenia w ewangelizowaniu mogę powiedzieć, iż na pewno zdziwił ich fakt, iż takie firmy jak IBM, SUN oraz inni giganci zachęcają do używania Linuksa. I w ogóle to, że da się w nim coś zrobić więcej niż wstukać 1000 nic nie mówiących nikomu zaklęć i zobaczyć OK. Z twarzyczek tych biedaków wyczytałem zadowolenie. Właściwie o to wszystkim chodziło.

Zaopatrzyłem sie także w kilka skromnych gadżetów, których na co dzień nie można kupić w jednym miejscu. Nie, krawatów ani bokserek w pingwinki nie sprzedawano – a szkoda :] .

zdjęcia:
equinox, 8 modemów na jednej karcie
stoisko SCO
LX 50 SUNa. Preinstalowany Linux lub Solaris 8. 1 lub 2 procesory Pentium IV
Jedno z haseł SUNa.
PlayStation linux kit. Niestety niewiele warty pomysł. Nie ma ani wsparcia 3D, ani porządnego oprogramowania. Po lewej stronie widać jedną z gier – no comment.
Lindows 2 Preinstalowany na notebookach NECa. Niestety nie sprzedawany na polski rynek.
A na dole konkurencja pracuje.
Stoisko Oracle. Niestety nie mogłem wykonać żadnych konkretnych zdjęć. Człowiek (jeden niestety) zajmujący sie tym stoiskiem był tez okupowany przez grupę zainteresowanych, którzy skutecznie utrudniali wykonanie fotek.
Cały sprzęt Oracle służący do prezentacj
i.

nie wiem czy to kogoś zainteresuje:
karty Cycladesa – tutaj i tutaj :)

Archiwalny news dodany przez użytkownika: gj.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →