Na stronach Komitetu Badań Naukowych ukazał sie wspomiany już w tytule projekt ustawy o informatyzacji działalności administracji publicznej. Przedmiotem ustawy jest określenie podstawowych zasad tworzenia i działania systemów teleinformatycznych eksploatowanych przez organy władzy publicznej. Jest to więc dokument fundamentalny i należy mu się dobrze przyjrzeć, ponieważ jego treść będzie miała wyraźny wpływ na standardy, technologie (i ich jakość), które zagoszczą na biurkach urzędników i urzędowych serwerach.

Celem projektowanej ustawy jest również określenie kompetencji poszczególnych jednostek w zakresie podejmowania decyzji dotyczących informatyzacji – i to najbardziej mnie martwi… W artykule Art. 4. 1. możemy przeczytać „Systemy teleinformatyczne używane przez organy władzy publicznej powinny odpowiadać wspólnym dla tych systemów standardom obejmującym (…) techniczne i organizacyjne wymagania bezpieczeństwa systemów teleinformatycznych”, co wcale nie oznacza, że muszą one być bezpieczne. Standardem w polskiej administracji są systemy klasy MS Windows, więc każdy następny musi tylko być zbliżony do wspomianego już Jedynego Słusznego Systemu Operacyjnego. Spokojnie – to jeszcze nie wszystko. Dalej wzrok przykuwa linijka: „Minister właściwy do spraw informatyzacji określa, w drodze rozporządzenia, standardy, o których mowa.” Wniosek jest prosty: Pan Minister X będzie decydował co jest słuszne, co jest standardem, a co nie! W projekcie ustawy nie ma oczywiście zastrzeżenia o odpowiednich konsultacjach, stosowaniu ogolnie przyjętych norm, uniakania natywności etc, więc niczym nieskrępowany Pan Minister będzie pełnił rolę boga w jednej osobie. Jeżeli zamiast plików *.html na stronach rządu zobaczymy dokumenty MS Worda (tak tak, one też obsługują hyperlinki) nie dziwmy się. To oczywiście przesada, ale nasze doświadczenia z ZUSem i projekt Wrót Małopolski pozwalają nam wątpić w kompetencje i czystość sumienia urzędników.
Przesadzam? Możliwe, ale opublikowanie pelnego tekstu w formacie *.doc na stronach KBN i dziwny atrybut NOSAVE w tagu IMG na stronie uzasadnienia martwią mnie. Oczywiście rozumiem, ze jest to projekt ustawy a nie rozporządzenia (ministra) jednak wydaje mi się, że nadawanie ministrowi tak ogromnych kompetencji, nie krępując go żadnymi przymusami konsultacji i kontroli w tak kluczowej dziedzinie jest przyzwoleniem na ewentualną dyskryminację.
Czy możemy coś zrobić? Teoretycznie tak. We wstępie autorstwa dr Jana Krzysztofa Frąckowiaka znajduje się fragment: „Dotyczące całości tekstu komentarze i sugestie zmian, które dotrą do Komitetu w ciągu najbliższych kilku tygodni, będą wykorzystane dla ulepszenia projektu. O te komentarze i sugestie – kierowane pod adresem wszewko@kbn.gov.pl – uprzejmie Państwa proszę. ” Ja też bardzo proszę.

Archiwalny news dodany przez użytkownika: antymon.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Share →