Po lekturze najnowszego numeru Forum, z 1. lipca, gdzie przedstawiono pokrótce (jak to ostatnio w zwyczajach redakcji) dyskusję pt. „Czy Żydów nie wolno krytykować?” jaka ostatnio toczy się przede wszystkim w Niemczech i Stanach Zjednoczonych, przyszła mi do głowy przewrotna myśl: jakie są związki przemysłu informatycznego ze strategiami obronnymi państwa?

Izrael, od powstania w 1948 roku, jest w stanie nieustannej wojny, z chwilami odprężenia, ale także momentami krytycznymi, jak choćby początki wojny Yom Kippur w 1973 roku. A w każdym bądź razie: w gotowości do niej (służba wojskowa kobiet, miesiąc w roku przeznaczony na służbę wojskową mężczyzn itp.). A jednocześnie wiele organizacji na świecie korzysta z wytwarzanych tam technologii informatycznych: główną siedzibę w Izraelu mają np. Check Point (firewalle, podobno kilkadziesiąt procent rynku, systemy VPN, notabene ostatnio zaczęli promować swoje produkty na Linuksa, i to także w formie zintegrowanych platformy typu wash-and-go), Mercury Interactive (firma zajmująca się dostarczaniem oprogramowania do testowania oprogramowania), by wymienić dwie notowane na NASDAQ-u (w pierwszej setce). Zwłaszcza Checkpoint wydał mi się podejrzany: krytyczne systemy, stosował przez pewien czas własne algorytmy szyfrowania na rynki państw objętych embargiem (np. Polski, do AFAIR 1995 roku). Ufam, że żadnych ich produktach żadnych tylnych wejść nie ma: wydałoby by się, tak jak parę błędów w FireWall-1 wykryto i upubliczniono. Ale niepokój pozostaje.

Potem przyszła mi do głowy druga myśl: to jak Izrael stara się trafiać na obce rynki jest godne pozazdroszczenia. Polski przemysł oprogramowania niewiele światu daje…

Ciekawe, czy ktoś się to tej notki przyczepi, że antysemicka, albo, że co gorsza, narusza dobra osobiste pewnych firm?

Archiwalny news dodany przez użytkownika: ziembor.
Kliknij tutaj by zobaczyć archiwalne komentarze.

Oznaczone jako → 
Share →