Jedną z najciekawszych (chyba nie tylko dla nerdów) funkcji oferowanych przez noszony na głowie wyświetlacz, jest możliwość automatycznego rozpoznawania osób, które aktualnie znajdują się w naszym otoczeniu, i podpowiadania, z kim właściwie rozmawiamy. Niestety – na taką funkcjonalność musimy jeszcze długo poczekać. Po raz kolejny na przeszkodzie stanęły wątpliwości związane z tym, gdzie są granice prywatności, co nam wolno, a czego nie.

Google ogłosiło wczoraj na blogu Google Glass, że w związku z obawami dotyczącymi prywatności, na razie nie będzie możliwości dodania do Okularów funkcjonalności wykorzystującej technologię rozpoznawania twarzy, a aplikacje posiadające takie możliwości nie będą _na razie_ akceptowane.

Decyzja Google jest odpowiedzią na pojawiające się coraz częściej zarzuty o wszechobecności nowoczesnych technologii i praktycznym zaniku ludzkiej prywatności. I jest przykładem na to, jak dwie istotne kwestie – rozwój technologiczny i prywatność – potrafią się nawzajem blokować. Bo z jednej strony, dlaczego mamy ograniczać swoje możliwości technologiczne, dlaczego mamy zaprzestać rozwoju innowacyjnych produktów i dlaczego porzucić myśl o automatycznym wspomaganiu naszej pamięci przez nowe urządzenia. Z drugiej strony musimy pamiętać, że oznacza to konieczność przekazania maszynie – lub firmie za nią stojącej – sporej dawki informacji o nas samych (to jeszcze można uznać za dopuszczalne) oraz o znajomych i nieznajomych, których widujemy codziennie.

Wiadomo, że aplikacje rozpoznające osoby – w końcu technologia ta jest już na zaawansowanym etapie rozwoju – pojawią się w końcu na urządzeniach typu ‘wearable computer’. Wiadomo, że nie jest to ostatnie słowo firm technologicznych. Więc już teraz trzeba zastanowić się, gdzie powinna leżeć granica wykorzystania danych zbieranych przez wszechobecne maszyny. Czy ograniczamy się do bezpośredniego dostarczania informacji osobie noszącej urządzenie typu Google Glass? Czy też możemy od razu wykorzystać dane, że “Łukasz Jachowicz był w sobotę widziany razem z Andrzejem Kowalskim na skarpie w Płocku” do dodatkowego sprofilowania osób niekorzystających z najnowszych wynalazków?

Oznaczone jako → 
Share →